Gdańskie powitanie

  1. czerwca. Najdłuższy dzień w roku. Po fali upałów przyszło lekkie załamanie pogody i każdy z niepokojem spogląda na zachmurzone niebo, sprawdza siłę wiatru i prognozę na kolejne dni. Gdańsk z pewną dozą niepewności wita uczestników trzeciego już rejsu inicjatywy South Coast Baltic, którzy w przepięknej marinie, zaraz po drugiej stronie historycznego centrum miasta i symbolicznego żurawia szykują się do wyprawy wzdłuż południowego wybrzeża Bałtyku, aby dotrzeć przez Kaliningrad do Kłajpedy.

„To nie słoneczna Wyspa”, śmieje się jeden z żeglarzy z Bornholmu, który wypływał z rodzinnego portu przy pełnym słońcu i bezchmurnym niebie. Ale i tak wszyscy członkowie załogi 22 jachtów, które przypłynęły do Gdańska, aby tutaj rozpocząć swoją bałtycką przygodę, wydają się być w wyśmienitych nastrojach i ochoczo stawiają się na przed rejsowy briefing. To pierwsza okazja, żeby przy akompaniamencie szantów granych na żywo przez lokalnego muzyka i przy tradycyjnych polskich specjałach, spotkać się w gronie przyszłych towarzyszy podróży. I oczywiście omówić szczegóły rejsu.

Trzeci już rejs z Gdańska do Kłajpedy pod marką South Coast Baltic ukazuje jak duże jest zainteresowanie tym kierunkiem żeglowania, a jednocześnie jak mało żeglarzy go wybiera. Powodów jest wiele, ale z pewnością długie dystanse do pokonania, formalności związane z przekraczaniem rosyjskiej granicy, brak dostatecznej wiedzy lub wręcz mylne wyobrażenia o tej części Bałtyku należą do najsilniejszych ‘odstraszaczy’ , szczególnie zachodnioeuropejskich żeglarzy.

Tymczasem każdy, kto miał możliwość posiedzenia z kubkiem kawy bądź innego napoju w ręku na burcie połyskującego w świetle zachodzącego słońca  jachtu, wpatrując się w przepiękne gdańskie kamieniczki i ruchliwe knajpki wzdłuż Motławy, musi zaświadczyć o wyjątkowości gdańskiej mariny. I nabiera więcej pewności, że zlokalizowane na trasie przystanie i porty, infrastruktura towarzysząca, a wreszcie samo wybrzeże Południowego Bałtyku, są świetnie przygotowane dla tego typu turystyki.

O trzeciej nad ranem zaspany korowód dwudziesty dwóch łodzi opuszcza zastygłą w bezruchu marinę i żegna się z prawie bezludną o tej godzinie starówką. Jachty przepływają pod podniesioną kładką, łączącą Targ Rybny i Wartką z Ołowianką, kierując się w stronę Westerplatte i wyjścia do Zatoki. Wzdłuż spokojnych wód Motławy unosi się duch dawnych czasów hanzeatyckiego Gdańska, a trudną kartę dziejów XX wieku przypomina nowoczesna bryła Muzeum II Wojny światowej, wyłaniająca się zza nowopowstałego osiedla mieszkaniowego.  Spotkań historią na trasie rejsu będzie zdecydowanie więcej. Podobnie jak spotkań z zapierającą dech w piersiach naturą.

Wiatr w żaglach, wizy w kokpicie

Po około 3 milach morskich w tyle zostaje Westerplatte, a pole widzenia znacznie się rozszerza. Jachty nie muszą płynąć już w uporządkowanym szyku, a kapitanowie biorąc pod uwagę indywidualne parametry łodzi oraz preferowaną taktykę żeglowania, prowadzą swoje załogi ku Bałtijsku, otwierającego drogę do Kaliningradu. Rosyjscy celnicy ulegają nastrojowi Mistrzostw Świata w piłce nożnej i w mniej niż 30 minut, sprawdzają listy załogi, paszporty, wizy lub identyfikatory kibica (dla tych, którzy mają bilet na mecz piłkarski na Mundialu).

Następnie łodzie wpływają do kanału morskiego o długości 20 mil morskich i na silniku płyną w kierunku Kaliningradu.

Po około 14 milach morskich żeglarzy wita marina Wsmorje, gdzie można cumować w jednej z wielu zatok kanałowych. Jest tam około 70 miejsc do cumowania i chociaż nie znajduje się bezpośrednio w mieście, to dzięki dobrej infrastrukturze idealnie nadaje się jako punkt wypadowy do zwiedzania Kaliningradu.

Jednak tym razem dla uczestników rejsu South Coast Baltic została zarezerwowana przestrzeń przed World Ocean Museum (Muzeum Światowego Oceanu). Aby się tam dostać należy przepłynąć pod imponującym dwukondygnacyjnym mostem podnośnikowym, którego wysokość prześwitu wynosi 17,90 m, co jest możliwe tylko na wcześniej zgłoszone życzenie.

Otwarcie mostu jest sensacją nawet dla Kaliningradczyków. Stoją przy w porcie i witają uczestników flotylli dyskoteką i fleszami aparatów.

W samym środku mundialowej gorączki

W tym roku Kaliningrad rozpiera duma i entuzjazm. Miasto jest jednym z gospodarzy Mistrzostw Świata w piłce nożnej i pokazuje swoje najbardziej odświętne, przyjazne oblicze. Jest kolorowo, wielokulturowo i nowocześnie. Niektórzy z uczestników rejsu korzystając z zakupionych wcześniej biletów na mecz Hiszpania-Maroko, stają się częścią wielkiego święta futbolu. Ci którzy nie zasiądą na trybunach nowo wybudowanego stadionu, mogą chłonąć atmosferę na mieście, wtapiając się z wielobarwny tłum.

Ale Kaliningrad nie samą piłką żyje. Magia miasta sprawia, że mimo iż miasto wyszło bardzo okaleczone z okresu II wojny światowej i niewiele zobaczymy z przedwojennych pocztówek, nadal przyciąga turystów. Wspaniała Katedra Matki Bożej i św. Wojciecha, gdzie pochowany jest I. Kant, miejskie fortyfikacje z m.in. Muzeum Bursztynu, XVIII-wieczne koszary przy Wale Litewskim, czy zrekonstruowana wioska rybacka, to tylko kilka z licznych atrakcji.

Pobliskie plaże z nadmorskimi kurortami Yantarny i Svetlogorsk stanowią kolejną wizytówkę rosyjskiej części Bałtyckiego wybrzeża, będąc strefą rekreacyjną dla Kaliningradczyków i turystów z głębi kraju.

Następnego ranka o godzinie trzeciej most podnosi się, a przypadkowi widzowie odprowadzają wzrokiem wypływającą flotyllę.

Pod wiatr do Kłajpedy

Po 20 milach morskich, które trzeba pokonać do punktu celnego w Bałtijsku, kurs zostaje obrany na na północ, północny-wschód. Do kolejnej destynacji- Kłajpedy, pozostaje 90 mil morskich. Wydaje

się, że droga jest krótka, ale siły natury postanawiają przypomnieć uczestnikom, czym jest prawdziwe żeglowanie po morzu. Niesprzyjające wiatry sprawiają, że podróż kończy się po północy w klubie jachtowym Smiltynė na północnym krańcu litewskiej Mierzei Kurońskiej, naprzeciwko centrum Kłajpedy.

Kłajpeda – miasto otoczone wydmami

Urokliwe położenie nad Zalewem Kurońskimujścia rzeki Dangi,  malownicza zabudowa i zdrowy klimat są uważane za główne walory tego największego miasta nadmorskiego Litwy. Kłajpeda to ponadto świetny punkt wypadowy do poznawania Mierzei Kurońskiej, która w 2000 r. została wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO.

Bez wątpienia ta licząca 98 kilometrów długości mierzeja jest wyjątkowa. W większości nadal dziewiczy krajobraz, charakteryzuje się rozległymi rezerwatami ptaków, idyllicznymi wioskami i przede wszystkim ogromnymi wędrującymi wydmami, których białe piaski nie raz w historii  grzebały okoliczne osady.

Jeśli do tej pory, wśród uczestników rejsu South Coast Baltic dominowało uczucie ekscytacji, to wyprawa w kierunku Nidy tradycyjną łodzią rybacką, zwaną po litewesku „Kurenas”, a po niemiecku „Kurenkahn” sprawia, że wszystkich ogarnia wszechobecny spokój i fascynacja surowością tutejszego krajobrazu. Przy rufowym wietrze cztery drewniane łodzie poruszają się wzdłuż wybrzeża laguny nawet bez żagli.  Juodkrantė Karolis, kapitan portu w Nidzie, który zna płytką lagunę jak własną kieszeń, pomaga wprowadzić barki do tego spokojnego kurortu. I to właśnie tutaj, zaledwie cztery kilometry od granicy z Rosją kończy się III rejs South Coast Baltic.

W ciągu zaledwie kilku dni 75 żeglarzy, których nie łączyło nic ponad wspólną pasją,  rozwinęło niesamowite poczucie wspólnoty. Ukojeni szumem wiatru, urzeczeni różnorodnością mijanych po drodze miejsc i zaskoczeni przyjaznym przyjęciem w każdym z odwiedzonych portów, rozpoczęli podróż powrotną, stając się najlepszymi ambasadorami Południowego Wybrzeża Bałtyku.

 

Rejs SOUTH COAST BALTIC jest planowany jako impreza cykliczna, odbywająca się co dwa lata. Tegoroczna, trzecia edycja została sfinansowana w ramach inicjatywy marketingowej SOUTH COAST BALTIC , z funduszy UE programu Interreg na lata 2014-2010, z Programu Południowy Bałtyk.

Następny rejs planowany jest na rok 2020.

W roku 2019 między 10 a 18 sierpnia planowany jest rejs na trasie: Pomorze Przednie – Bornholm-Zachodniopomorskie. Szczegółowy program zostanie zaprezentowany na stoisku SOUTH COAST BALTIC podczas targów BOOT 2019 w Düsseldorfie.